87 lat po Westerplatte: Tusk ostrzega przed powtórką z Monachium. „Nie możemy zostawić Ukrainy samą”
„Nigdy więcej osamotnionych żołnierzy” – przesłanie z Westerplatte
Dokładnie 87 lat po niemieckim ataku na Wojskową Składnicę Tranzytową, premier Donald Tusk stanął na Westerplatte, by przypomnieć światu o najważniejszej lekcji płynącej z historii. – „Dzisiaj głośno z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni! Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów” – mówił szef rządu, nawiązując wprost do układu monachijskiego i bezsilnej polityki ustępstw wobec zła.
W swoim wystąpieniu Tusk podkreślił, że doświadczenia września 1939 roku muszą być przestrogą dla wszystkich narodów, które dziś patrzą na wojnę za polską granicą. – „Nie może się powtórzyć Monachium. Nie może powtórzyć się ta upiorna, bezradna, bezsilna polityka ustępowania złu” – dodał, wskazując, że państwo napadnięte przez agresora nigdy nie może zostać samo. Premier zaznaczył, że obecnie to Rosja jest agresorem, a odpowiedzialnością Zachodu jest stanowcza i jednomyślna postawa wobec niej.
Westerplatte: symbol bohaterstwa i ostrzeżenie przed bezczynnością świata
Westerplatte to miejsce szczególne w polskiej pamięci narodowej. To właśnie tutaj 1 września 1939 roku rozpoczęła się niemiecka agresja na Polskę, a ostrzał składnicy wojskowej stał się symbolicznym początkiem II wojny światowej – największego konfliktu zbrojnego w dziejach. Jak przypomniał premier, załoga Wojskowej Składnicy Tranzytowej liczyła około 20 razy mniej żołnierzy niż siły niemieckie, które przystąpiły do ataku. Mimo to obrońcy stawiali opór przez siedem dni, stając się legendą.
Jednak, jak podkreślił Tusk, nawet większa liczba obrońców nie dałaby Polsce szans na zwycięstwo, ponieważ świat pozwolił Hitlerowi na rozpętanie wojny i bezkarną agresję. – „Zawsze mówiliśmy o tym, że odpowiedzialność za koszmar II wojny światowej spada na hitlerowskie Niemcy, a także na sowiecką Rosję. Tu nie ma żadnych dwuznaczności” – mówił premier, dodając, że to oczywiste dla każdego przyzwoitego człowieka, niezależnie od miejsca urodzenia czy narodowości.
„To tylko Ukraina” – jak bagatelizowanie zagrożenia prowadzi do katastrofy
Premier Tusk zwrócił uwagę, że przed wybuchem II wojny światowej świat bagatelizował zagrożenie, powtarzając: „to tylko Czechy”, „nie będziemy umierać za Gdańsk”, „może uda się uniknąć wielkiej wojny”. Dziś, jak podkreślił, historia zatacza koło. – „Jeśli my dzisiaj powiemy «to tylko Ukraina», to ktoś za kilka miesięcy, za rok, za dwa powie znowu «to tylko Polska»” – ostrzegał. Ta paralela ma być przestrogą dla całego wolnego świata, który ponownie staje przed wyborem między solidarnością a biernością.
Szef rządu zaznaczył, że Polska wyciągnęła wnioski z historii i dziś polega na własnej sile oraz realnych sojuszach. – „Dzisiaj musimy polegać na własnej sile i na realnych sojuszach, nie na zaklęciach, nie na mitach, ale na prawdziwej sile państwa polskiego, prawdziwej sile, odporności i solidarności sojuszu, w którym Polska odgrywa tak istotną rolę” – mówił Tusk. Jego zdaniem bohaterstwo żołnierzy jest bezcenne, ale nie może zastępować siły państwa i solidarności sojuszników.
Wojna za polską granicą – Rosja jako agresor i prowokacje w Europie
Obecnie, 87 lat po wybuchu II wojny światowej, za polską granicą ponownie trwa wojna. Tysiące ludzi, w tym dzieci, ginie pod bombami w Ukrainie. Premier podkreślił, że z ponurej lekcji przeszłości należy wyciągnąć wniosek o solidarności i jedności zarówno narodu polskiego, jak i całego wolnego świata – Europy i Ameryki, Sojuszu Północnoatlantyckiego. – „To nie może być sojusz na papierze” – dodał.
Tusk zwrócił również uwagę na bezpośrednie zagrożenia dla Polski i innych państw europejskich. Jak mówił, Polska jest już ofiarą prowokacji i aktów dywersji, a podobne agresywne działania dotknęły Finlandię, Łotwę, Litwę, Estonię, Rumunię, Danię, a ostatnio także Niemcy. – „Za chwilę się dowiemy, że to rosyjskie służby zorganizowały prowokację dronową w Lipsku” – zapowiedział premier, apelując, by wszystkie narody i przywódcy wolnego świata zrozumieli, że w obliczu zła nikt nie może zostać sam.
Co to oznacza dla Bełchatowa? Lokalna perspektywa bezpieczeństwa
Dla mieszkańców Bełchatowa i regionu słowa premiera o solidarności i gotowości do obrony nie są abstrakcją. W naszym mieście działa jedna z największych elektrowni w Europie – Elektrownia Bełchatów, która jest kluczowym elementem polskiego systemu energetycznego. W przypadku konfliktu lub ataku hybrydowego infrastruktura krytyczna, taka jak nasza elektrownia, mogłaby stać się celem działań dywersyjnych. Dlatego apele o wzmocnienie odporności państwa i sojuszy mają dla nas wymiar bardzo praktyczny.
W ostatnich miesiącach w całej Polsce, w tym w województwie łódzkim, prowadzone są ćwiczenia służb i procedury reagowania na sytuacje kryzysowe. Władze lokalne współpracują z wojskiem i służbami, aby zwiększyć bezpieczeństwo mieszkańców. Dla bełchatowian oznacza to przede wszystkim spokój i pewność, że państwo jest przygotowane na różne scenariusze. Jednocześnie, jak podkreśla premier, kluczowe jest, by Polska nigdy więcej nie musiała polegać wyłącznie na bohaterstwie osamotnionych żołnierzy – a to wymaga silnych sojuszy i odpowiedzialnej polityki zagranicznej.
„Dzisiaj naszym zadaniem jest przede wszystkim wyciągnąć lekcję, wyciągnąć mądre wnioski, tak, aby nie musieć nigdy więcej polegać na bohaterstwie żołnierzy osamotnionych, na bohaterstwie tych, którzy czekali na reakcję sojuszników”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Liczby, które powinny dać do myślenia
Wystąpienie premiera na Westerplatte obfitowało w odniesienia do historycznych i współczesnych faktów, które warto zestawić w jednym miejscu. Oto najważniejsze z nich:
- 87 lat temu, 1 września 1939 r., Niemcy zaatakowały Polskę, rozpoczynając II wojnę światową;
- Obrońcy Westerplatte byli w mniejszości – ich liczebność była około 20 razy mniejsza niż siły niemieckie;
- II wojna światowa pochłonęła 80 mln ofiar na całym świecie, w tym 6 mln obywateli Polski;
- Obecnie ofiarami wojny w Ukrainie są tysiące ludzi, w tym dzieci;
- Rosyjskie prowokacje i akty dywersji dotknęły już 7 państw europejskich, w tym Polskę.
Premier Tusk zakończył swoje wystąpienie apelem o jedność i zdecydowanie. – „Mając w pamięci 80 mln ofiar II wojny światowej, w tym 6 mln obywateli Polski, dziś głośno z Westerplatte krzyczymy do całego świata: bądźcie solidarni! Musimy pomóc Ukrainie przetrwać. Nie możemy powtórzyć tamtych błędów” – mówił. Jego zdaniem najbliższe miesiące mogą być kluczowe nie tylko dla niepodległości Ukrainy, ale również dla bezpieczeństwa Polski i całego wolnego świata. – „Wiem – za dużo słów, za mało czynów – wielokrotnie słyszałem te słowa także od tych, którzy dzisiaj cierpią wskutek agresywnej postawy sąsiadów i wojny” – dodał, apelując o konkretne działania, a nie tylko deklaracje.